Wywiad „PETARDA” rozmowa z Tomaszem Dłużakiem

Rozmowę  z  fantastycznym parkieciarzem, właścicielem firmy Pardet z KoszalinaTomaszem Dłużakiem przeprowadziła Marta Czarnecka.

 

Pamiętasz jeszcze swoje początki w branży parkieciarskiej?

– Oczywiście, takich rzeczy się nie zapomina. Był rok 1992.

Czasy specyficzne dla każdej branży.

-Tak. Zgłosiłem się do pracy z ogłoszenia w prasie. Trafiłem do firmy ogólnobudowlanej. Pamiętam, że było w sumie pięć osób. Dwójka odpowiedzialna za malowanie, tyle samo – do tynków. I ja, jako pomoc cykliniarza. I wtedy, w – jak wspomniałem – 1992 r. byliśmy w Krakowie, w urzędzie miasta. Krowodrza, na ul. Lubelskiej. “Robiliśmy” wtedy salę ślubów. Na pierwszy ogień miałem robić boki cykliną “po chemolaku”.

Brzmi… ciekawie.

– Kto nie robił, ten nie wie “o co kaman”. Łapy były pocięte… Ale spodobało mi się to. Po dwóch tygodniach wyczytałem w prasie że w Nowej Hucie jest wypożyczalnia elektronarzędzi i mają w ofercie cykliniarkę. Po przekalkulowaniu kosztów najmu okazało się że można zarobić. Dałem ogłoszenie do prasy i ruszyłem na podbój rynku krakowskiego.

Długo czekałeś na początek działalności?

– Moje pierwsze zlecenie przyszło po 3 dniach, a na robotę pojechałem autobusem linii 139. Razem z maszyną oczywiście! Były “jaja”, wszedłem do mieszkania rozłożyłem sprzęt, założyłem papier, włączyłem cykliniarkę i …. uciekłem. Pojechałem po kolegę, bo wystraszyłem się odgłosu gdy papier ścierny szoruje po podłodze. Później, przez następne tygodnie i miesiące poszło trochę lepiej, ale jak patrze na to z perspektywy

czasu… To była wolna amerykanka.

Pracujesz sam czy z pomocnikiem?

– Długi czas pracowałem z kimś, dziś zatrudniam dwoje ludzi. Uważam że jeżeli muszę dbać o dobre relacje z klientem, nie zawsze jest czas na pracę fizyczną. Na dziś, z racji tego co robię – to szczotka,strukturyzacja, barwienie – dużo czasu zajmuje mi rozmowa i spotkania z klientami i robienie różnych próbek.

Zdradzisz, jakie produkty cenisz?

– No to od początku… Kleje do parkietu – Mapei, a od niedawna Tover i jego poliuretan jednoskładnikowy. Lekko puchnie i robi się twardoelastyczny. Lakiery? Dziś nr 1 to Tover Essenza, ale również Domalux Aqua 2S. Z chemii to na pewno SH Lack Maximusa i z uretanów Oil Pur z Kerakola. No i moje ukochane woski – do niedawna OSMO i nic więcej. Mają najwięcej kolorów w ofercie i trwałość pigmentów – to bardzo ważne. Od niedawna bawię się z woskami z Ciranova. Bardzo ciekawe są też bejce wodne z Tovera Bella Epoque. Wybrałem te produkty bo dają niepowtarzalne efekty końcowe , a chlor i wapno to temat na osobny rozdział. Jeszcze jedna sprawa – masy grunty i żywice. Tu najlepiej pracuje mi się na produktach Mapei. Pewnie na rynku jest cała masa wspaniałych produktów, ale wychodzę z założenia że trzeba poznać dany towar i go “dopieścić”, poznać techniki nakładania. Po za tym, jeżeli pracuję na danym produkcie i nie ma “wtopy”, to go nie zmieniam.

Jak dowiedziałeś o Worckamp PARQUET ?

– Zacząłem udostępniać swoje posty na Facebooku. Tak trafiłem na Rene Caran i jego Work

Camp Parquet. Na ich stronie zgłosiłem chęć uczestnictwa i mnie przyjęli. Dopiero później

poznałem Krzyśka i Jarka. Ja zgłosiłem się sam.

Wydaje mi się że po pierwszej edycji nie zapaliłeś sie do tego projektu?

– Bardzo mi się to spodobało. Jestem całym sercem za tą imprezą , ale jak dowiedziałem się że z Polski mogą jechać trzy osoby – a wiem że jest wielu chętnych – to stwierdziłem że niech każdy ma szansę uczestnictwa w tym fajnym wydarzeniu.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

– To może zabrzmi śmiesznie, ale najbardziej dziś lubię uśmiech na twarzy – szczególnie

zadowolonych klientek (śmiech). Lubię też fakt, że coraz częściej uczestniczę w aranżacji. Bardzo ważny jest efekt finalny i to, by podłoga lub schody pasowały do całości. Klienci totalnie się na tym nie znają i dziś zabiera mi to dosyć sporo czasu. Ważne, że ludzie zaczynają słuchać fachowców. Podam przykład: szpachlowanie parkietu uważam za jakąś pomyłkę! Kiedyś, jak szpachlowałem, były ciągłe reklamacje… Że się rozeschło, że “spęczniało”, że wypada, że się wykrusza… Dziś, jak na spokojnie wytłumaczę klientowi o co chodzi z tym szpachlowaniem i ile to kosztuje, większość wybiera strukturę i koloryzację. Koszt usługi ze szpachlowaniem – często dwu lub trzykrotnym – i dobrym lakierem to ok. 90zł, a szczotka kolor i wosk to ok 105 zł. Czyli różnica niewielka, a efekt powala. No i szpachla się nie wykrusza.

Które zlecenie najbardziej utkwiło Ci w pamięci, a z jakiej pracy jesteś najbardziej dumny?

– Dużo by mówić, ale na pewno ciekawe były pierwsze zabawy z koloryzacją na bejcach Zar w latach dziewięćdziesiątych. Później ciekawa była na pewno praca w gabinecie pana prezydenta Koszalina. Potem realizacja w bardzo wysokim połysku na SH Lacku i Aqua 2S, a póżniej na pewno pierwsze bielenie podłóg na Osmo. Pierwsza szczotka to już spełnienie marzeń. I kolejno gdy poznałem Przemka z Ciranova i te godzinne rozmowy z nim ,które zaowocowały zabawą z bejcą reakcyjną, a później chlor i wapno. Ponoć nikomu nie udało się tego zrobić w warunkach renowacji na podłodze. Na dziś każda robota daje dużo satysfakcji. No i te całusy od klientek i zdezorientowani faceci… Mina bezcenna.

Wiem doskonale że lubisz bawić się kolorami podczas koloryzacji drewna. Jakie wskazówki mógłbyś przekazać dla zaczynających swoją przygodą z koloryzacją? Na co należy zwrócić szczególną uwagę?

– Jedyne co przychodzi mi do głowy a czego ja nie wiedziałem, to wodowanie przed koloryzacją. A poza tym? Praca, praca i próby. Tego nie da się tak opisać.

Preferujesz wykończenie posadzki woskiem niż lakierem – skąd ten trend?

– Jakieś 10 lat temu mówiłem że woski to dla Niemców, bo mogą co pięć lat cyklinować. Dziś

uważam, że podłoga polakierowana wygląda bardzo sztucznie – jak panel – i się rysuje. A

woskowane podłogi zachowują swój piękny i naturalny wygląd. Mam u siebie w domu wszystkie posadzki drewniane zabezpieczone olejowoskiem i nie zamieniłbym tego na żaden lakier. A w salonie, po czterech latach i okresie świąteczno noworocznym gdzie przewinęło się prawie 60 osób, odświeżenie zajęło mi 1,5 godziny i trzy pady. Na pewno wosk trzeba umieć położyć i jak widzę nieraz posty chłopaków – że na 50mq zużyli 8 litrów wosku – to wiem że to nie skończy się dobrze.

Pracowałeś gdzieś w zawodzie za granicą?

– Dwa lata temu robiłem zlecenie w Niemczech i po położeniu jodełki francuskiej przystąpiłem do szczotkowania. Byli w szoku. Jak pokazywałem zdjęcia z realizacji w sklepie z parkietami i chemią to przy trzeciej wizycie złożono mi ofertę pracy za trzy tysiące euro. Powiedziałem, że jak dadzą 7 tys. to się zastanowię. Nie dali. To było jeszcze przed Work Camp. Uważam że w Polsce jest wielu fachowców, mamy dobrą chemię i nie mamy się czego wstydzić podobnie jak w innych krajach.

Jak widzisz przyszłość branży?

– Nie jestem wizjonerem, ale ja swoją przyszłość na pewno wiążę ze strukturyzacją i

wybarwieniem drewna. Dziś bardzo mało robię w lakierach. Jeżeli chodzi o całą

branżę to myślę, że posadzki drewniane będą coraz droższe i niewielu będzie stać na takie

podłogi. Myślę również że ludzie mogą wydać więcej pieniędzy, ale chcą mieć coś ekstra, a tu nie ma miejsca dla „układaczy” i „szlifierzy”.

Bardzo dziękuję za  rozmowę 🙂 Zachęcam do odwiedzenia  strony   internetowej firmy  Pardet https://parkietykoszalin.pl/

 

 

Październik 2, 2019
Kategorie: Newsy