Rozmowa z „Krisem” Krzysztofem Sylwestrzakiem z firmy De madera

Z cenionym parkieciarzem, właścicielem firmy De madera z Olsztyna Krzysztofem Sylwestrzakiem rozmawia Marta Czarnecka.

 

W każdej branży ciekawe są początki – przyczyny, pierwsze doświadczenia. Jak było w przypadku parkieciarstwa w twoim przypadku?

 

– Moja przygoda z zawodem rozpoczęła się… Hmmm, dawno (śmiech). Nawet bardzo dawno temu.

 

Brzmi to niczym prehistoria parkieciarska!

 

– Z dzisiejszej perspektywy tak można na to spojrzeć. Był rok 1988, miałem wtedy 13 lat! Wycyklinowałem swój pokój cykliniarką Kornik z wypożyczalni.

Pamiętasz szczegóły?

 

– Oczywiście! Deska sosnowa malowana farbą olejną orzech (śmiech). Niestety, ta podłoga nigdy nie została polakierowana.

 

A później?

 

– Standardowo: szkoła stolarska, przyuczenie do zawodu stolarz. W trakcie nauki miałem trochę do czynienia z branżą i mistrzami stolarstwa i tak zaczęła się powoli tlić moja miłość do drewna.

 

Ładnie powiedziane!

 

– Tak to postrzegam. Na początku prac stolarsko-parkieciarskich uczestniczyłem przy montażu podłóg i prac stolarskich a później już jako stolarz wykonywałem schody, drzwi oraz inne wyroby stolarskie. Mając niespełna 19 lat wyjechałem do pracy w Hiszpanii. Na początku wykonywałem prace stolarskie a później dostałem propozycje pracy w firmie budowlanej, która specjalizowała się między innymi w realizacji podłóg drewnianych. Mogę powiedzieć, że od tego momentu zacząłem uczyć się każdego dnia sztuki parkieciarstwa.

 

Czas „hiszpański” był zapewne okresem wielu wyjątkowych doświadczeń.

 

– Przyznaję, że ten okres 6 lat pracy w Hiszpanii pozwolił mi zdobyć przeogromne doświadczenie. Poznałem różne systemy wykończenia podłóg, które w Polce w tym okresie były rzadko stosowane. Na przykład: koloryzacja podłóg drewnianych, która w Polsce stosowana jest intensywnie dopiero od ok. dekady. Podobny przypadek to montaż deszczułek parkietowych litych, z których układałem wzory pałacowe na konstrukcji legarowej. Po powrocie do Polski w 2000 roku postanowiłem kontynuować moją pasję do drewna i parkieciarstwa i tak założyłem firmę De Madera, którą zarządzam do dzisiaj.

 

Pracujesz sam, z pomocnikiem? Masz swoje ekipy monterskie?

 

– Pracuję z pomocnikiem, ale wzory i koncepcję układam sam. Natomiast do prostych montaży podłóg gotowych zatrudniam ekipę monterską.

 

Jak dowiedziałeś o Worckamp PARQUET ?

 

O Worckamp dowiedziałem się z Facebooka. Syndrom czasów. Informację zamieścił inicjator Rene Caran. Wspólnie z Jarkiem Gawiną nawiązaliśmy nić porozumienia w kwestii uczestnictwa i dołączył do tego projektu Tomasz Dłużak.

 

Organizacja kolejnego Workcampu w Polsce to powód do odczuwalnej presji?

 

– Ze względu na mój ortodoksyjny patriotyzm i chęć promowania sztuki parkieciarstwa w Polsce – tak trochę czuję presję. Chciałbym, by kolejne spotkanie, które mamy zaszczyt współorganizować w kraju wraz z Jarkiem Gawiną spowodowało zwiększenie, a zarazem zaszczepienie zainteresowania, tak wyjątkowym zawodem jakim jest parkieciarz. To rzemiosło zdecydowanie jest u nas mało doceniane.

 

Rzadko tak pochodzi się do swojej profesji. Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

 

– Kocham w niej wszystko. Zapytaj odwrotnie – czego nie lubię.

 

A więc?

 

– Nie lubię jak budowlańcy nie szanują mojej pracy! Reszta to czysta pasja!

 

Które zlecenie najbardziej utkwiło Ci w pamięci? Które wprowadziło w dumę?

 

– Trochę tego było… Jestem także ortodoksyjnym perfekcjonistą, który do każdej podłogi podchodzi

jak do dzieła życia. Tak jak bym robił dla siebie i u siebie. A co mi utkwiło w pamięci? Deski dębowe, 3-warstwowe niemieckiego producenta w miksie długościowym do 8m i szerokości do 55 cm, które musiałem ułożyć na podkładzie anhydrytowym z ogrzewaniem podłogowym. Na tej samej inwestycji, miałem też do wykonania posadzkę na basenie i w sali fitness. Był to teak lity w miksie długościowym 600-1200mm – o 90mm szerokości w systemie jachtowym z uszczelką poliuretanową SikaFlex. Poważna sprawa.

 

Wiem doskonale że lubisz bawić się kolorami, pod czas koloryzacji drewna. Jakie wskazówki mógłbyś przekazać dla zaczynających swoją przygodę z koloryzacją? Na co należy zwrócić szczególną uwagę?

 

– Przede wszystkim podłoga musi być starannie wykończona – wycyklinowana – odpowiednią gradacją papierów ściernych. Koloryzacji nie można się bać – szczególnie eksperymentowania podczas mieszania kolorów. Ważne, by wcześniej wykonać wiele prób na mniejszych wzornikach lub posadzce docelowej, tak aby uzyskać właściwe nasycenie koloru i odcień. Aby osiągnąć intensywność koloru, cała posadzka drewniana powinna być „zwodowana”. Szczotkowanie – „strukturyzacja” – jest także bardzo istotnym elementem koloryzacji drewna. Bez niego nie osiągniemy satysfakcjonującego efektu naturalnej posadzki.

 

Wróćmy jeszcze do parkieciarstwa zagranicznego. Jak porównujesz oba rynki – polski i obcy?

 

– Tak jak wspomniałem wcześniej, duże doświadczenie w sztuce parkieciarstwa zdobyłem podczas pracy w Hiszpanii. Dzisiaj rynek europejski zaciera się z rynkiem polskim. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że w Polsce poziom sztuki parkieciarstwa jest dużo wyższy niż w Europie.

 

Klimat hiszpański sprawiał, że warunki pracy były inne?

 

– Ze względu na klimat siłą rzeczy warunki na budowie są bardziej unormowane. Wilgotność powietrza jest stabilna; zwłaszcza w okresie letnim. Nie przekracza 65% wilgotności mimo wysokiej temperatury powietrza i braku opadów. A co do Klientów… O rodzimych Słowianach mówi się: „Jestem jak ogień i woda, zmienny niczym pogoda”. O Hiszpanach mówi się: „Radośni i uśmiechnięci i nie przywiązują wagi do tego po czym stąpają…”. Generalnie Hiszpanie, jako Klienci, moją bardzo dużo większy dystans i zaufanie do profesjonalistów. I przysparzają dużo mniej problemu przy odbiorach posadzek drewnianych.

 

Jak widzisz przyszłość branży? 

– Parkieciarstwo powinno być zawodem elitarnym, a nie dostępnym w dyskoncie… Musimy skupić się na tym, aby szkolić młodą kadrę parkieciarzy, która zostanie mistrzami. Taką inicjatywę rozpoczął już Jarek Gawina z firmy Gawa Parkiety. Dodatkowo dzisiaj trzeba uzmysłowić Klientowi, że drewno jest wyjątkowe. Parkieciarze w Polsce powinni odtworzyć etos drewna i podejść do niego trochę z większym pietyzmem. Dzisiaj Klient wchodzi do dyskontu i wybiera podłogę, która będzie mu służyła przez kilkanaście lat. Oczywiście nie każdy musi mieć tafle pałacowe, tym nie mniej nawet przy wyborze deski klejonej „warstwowo” na płycie OSB – bo bywają i takie na rynku – istotne jest aby mimo wszystko pamiętać o tym, że drewno wymaga szczególnego traktowania. Ubolewam trochę, że dzisiaj świadomość Klientów na temat drewna i pielęgnacji jest tak bardzo znikoma. To jest nasze zadanie, by zwiększyć świadomość i nauczyć traktowania drewna z szacunkiem.

Bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Pozdrawiam serdecznie.

Marzec 16, 2019
Kategorie: Newsy