Renowacja posadzki – Sala Metamorfoz, Zamek Książ
W branży często mówi się, że najtrudniejsze podłogi to nie te najbardziej zniszczone, lecz te już „zrobione”.
Do takiej realizacji zostaliśmy zaproszeni przez administrację obiektu po zakończeniu prac wykonanych przez firmę wyłonioną w przetargu. Efekt nie spełnił wymagań Dolnośląskiego Konserwatora Zabytków, a inwestor otrzymał szczegółową listę uwag do wykonania.
Naszym zadaniem nie było wykonanie renowacji od początku.
Naszym zadaniem było przywrócenie zaufania do rzemiosła.
Zaczęliśmy od dokładnego zapoznania się z dokumentacją i oceną wykonanych wcześniej prac. W takich obiektach nie ma miejsca na standardowe podejście „zeszlifować i polakierować”. Każda ingerencja wpływa na autentyczność materiału i odbiór wnętrza.
Najczęstszy błąd przy zabytkach to próba uzyskania efektu jak w nowym apartamencie — równej, idealnej powierzchni.
Problem w tym, że historyczna posadzka nie powinna wyglądać jak nowa podłoga z salonu sprzedaży.
Dlatego działania prowadzi się odwrotnie niż w mieszkaniówce:
najpierw rozumienie materiału, potem dobór technologii, a dopiero na końcu obróbka.
W pracy wykorzystaliśmy nowoczesne rozwiązania, ale wyłącznie jako narzędzie kontroli nad materiałem.
Celem nie był efekt „premium”, tylko efekt wiarygodny.
W obiektach historycznych parkiet ma wyglądać naturalnie:
bez przepracowania powierzchni
bez sztucznego wyrównania charakteru drewna
bez wrażenia świeżej produkcji
Największą sztuką jest zrobić tak, aby nie było widać, że coś było poprawiane.
Po zakończeniu prac posadzka odzyskała spójność z architekturą wnętrza.
Zniknęło wrażenie nowej powłoki, pojawiło się wrażenie ciągłości czasu.
I właśnie to jest moment, w którym renowacja jest wykonana poprawnie — gdy odwiedzający skupia się na wnętrzu, a nie na podłodze.
Ta realizacja pokazuje różnicę między usługą parkieciarską a pracą konserwatorską.
W pierwszej liczy się efekt wizualny.
W drugiej – wiarygodność.
A to są zupełnie dwie różne rzeczy.